Szczyty humoru, czyli osiągnięcia śmiechu warte!
Szczyt szczytów: kupa na Mont Everest. Szczyt suszy: Kiedy drzewa chodzą za psami. Szczyt prostytucji: Puszczać się na Saharze za garść piasku. Szczyt pijaństwa: Tak się upić, aby policyjny balonik po nadmuchaniu świecił. Szczyt grzeczności: Wyskoczyć z okna zamykając je za sobą. Szczyt głupoty: Kupić portfel za ostatnie pieniądze. Szczyt bezrobocia: Pajęczyna między nogami prostytutki. Szczyt rozczarowania kobiecego: Kiedy partnerka u swego partnera pod listkiem figowym znajdzie... figę. Szczyt nicości: Kiedy kobieta zamiast piersi ma dwa piegi. Szczyt sadyzmu: Dać dziecku żyletkę, powiedzieć mu że to harmonijka ustna i patrzeć jak mu się uśmiech poszerza... | Szczyt rasizmu: Pić Whisky Black White w dwóch oddzielnych szklankach. Szczyt bezpłodności: 30 lat stosunków z ZSRR. Szczyt hałasu: Dwa kościotrupy pier***ą się na blaszanym dachu. Szczyt złośliwości: Zepchnąć teściową ze schodów i zapytać: - Dokąd się mamusia tak spieszy?! Szczyt lenistwa: Położyć się na dziewczynie i czekać na trzęsienie ziemi. Szczyt masochizmu: Zjechać goła dupa po nieheblowanej desce do wanny pełnej spirytusu. Szczyt szybkości: Biegać tak dookoła słupa żeby z przodu była dupa. Szczyt bezczelności: Zapytać się powodzianina: Jak się panu powodzi? Czy się panu nie przelewa? Szczyt niemożliwości: Połaskotać tak żarówkę, aby ci w elektrowni się śmiali. Szczyt roztargnienia: Założyć hełm na lewą stronę. |