Kawały o prawnikach - humor prawniczy
Dwaj kieszonkowcy rozmawiają w celi: - Widziałeś jaki świetny zegarek miał mój adwokat? - Jeszcze nie. Pokaż! Komisja egzaminacyjna na wyższej uczelni przepytuje kandydata na przyszłego prawnika: - co Pana skłoniło do tego, żeby zdawać na wydział prawa ? - ....hmmmm... no... tato........ nie wygłupiaj się....... Przychodzi facet z aligatorem do baru i pyta: - Macie tu prawników? - Mamy. - To dla mnie proszę piwo, a dla mojego aligatora adwokata. Sędzia pyta: - Zawód oskarżonego? - Akrobata, Wysoki Sądzie. - Woźny, proszę pozamykać okna! Włamywacz skarży się koledze: - Ale miałem pecha. Wczoraj włamałem się do domu prawnika, a on mnie nakrył. Powiedział, żebym zmykał i więcej się nie pokazywał. - No to jednak miałeś szczęście! - Szczęście? Policzył sobie 300zł za poradę! | Adwokat wygrał dla biznesmena bardzo trudny proces. Wysyła mu SMSa: - Prawda zwyciężyła. Biznesmen natychmiast odpowiedział: - Proszę wnieść apelację! - Czy świadka bardzo wyczerpało to przesłuchanie? - Pan żartuje, panie sędzio, po piętnastu latach małżeństwa?! - Co ma wspólnego prawnik z żabą? - Obydwoje mają wielką głowę, która składa się tylko z ust. Tegoroczna zima była tak ostra, że nawet prawnicy trzymali ręce we własnych kieszeniach.. Czemu adwokatów chowają cztery metry pod ziemią? - Bo podobno w głębi to oni są dobrzy. |